start affair 118610

( Od redakcji: SWE3tMadness spogląda wstecz Super Smash Bros. 64 za jej wkład w Miesięczny Muzyk. — CTZ )
Jak stwierdzili inni blogerzy w tym konkretnym miesięcznym rozmyślaniu, SSB 64 nie była pierwszą grą, w którą grałem, ani niekoniecznie najlepszą. Dlaczego więc uważam, że jest to jedyna gra, która zaznaczyła moją karierę jako gracz?
Aby odpowiedzieć na to główne pytanie, odpalmy Delorian i cofnijmy zegar aż do 1999 roku, kiedy po raz pierwszy usiadłem do gry Super Smash Bracia .
Miałem wtedy dziewięć lat i miałem już wcześniej doświadczenia z grami. Mając mniej więcej sześć lat, zagrałem w swoją pierwszą grę w oryginalnym Grey-Brick Game Boy. Tetris byc dokładnym. Grałem w to cały czas, było to tak proste do zrozumienia i opanowania sterowania w około 30 sekund i od tego czasu grałem obsesyjnie. A ja to ssałem. Potwornie.
Inna historia z moim młodszym bratem. Odkąd pamiętam, zawsze był mistrzem gier. Za każdym razem, gdy cieszyłem się z tego, co uważałem za niesamowite osiągnięcie, pokonał je w ciągu pięciu minut bez pocenia się. Więc zrezygnowałem z bycia zawsze graczem na tylnym siedzeniu. Wiesz, ta, która siedzi w piwnicy za osobą trzymającą rzeczywisty kontroler, trzymając się przewodnika, ponieważ była to lina ratunkowa łącząca ją z grą, którą tak desperacko chciała zbadać, ale nie mogła znieść zakłopotania znowu porażka. Chciałem zagrać w Navi z Linkiem mojego rodzeństwa, choćby tylko przez chwilę, żeby mieć poczucie wartości, poczucie, że mogę być użyteczny i kompetentny. Jak możesz powiedzieć, moja samoocena była wtedy w toalecie.
jak przeprowadzić test penetracyjny

Ale z powodu tego dystansu nie mam prawdziwych kart pamięci ani nostalgicznych chwil z tamtych dni. Ponieważ nie miałem tego osobistego doświadczenia z naciskaniem przycisków, reagowaniem na wroga lub fizycznym uderzaniem we właściwą kombinację, aby zabić ostatecznego bossa, praktycznie nie mam emocjonalnego sentymentu do tych starszych gier poza O tak, pamiętam, to było naprawdę fajne.
Jednak co ważniejsze, nie miałem świadomej wiedzy o tym, czego mi brakuje. Wiedziałem, że doświadczenie byłoby inne, gdybym to ja uratował księżniczkę, zamiast obserwować mojego brata, ale do czasu, gdy nadszedł rok 1999, przestałem się tym przejmować. Miałem ważniejsze sprawy niż gry wideo, a poza kilkoma seriami jak Mario , osioł kong , oraz Pokemony które już posiadaliśmy, nie było innych gier wartych sprawdzenia. Pomyślałem, że to tylko gry wideo i sam nigdy nie byłbym w stanie ich pokonać, więc miałem powód, by zawracać sobie głowę czymkolwiek innym.
najlepszy program do czyszczenia komputera dla systemu Windows 10
Ale jak tylko usiadłem na swoim wysłużonym miejscu na kanapie za moim bratem na inaugurację SSB do naszej selektywnej biblioteki gier, byłem zdezorientowany. Reklama gry pokazała cztery znane mi postacie – Mario, Donkey Kong, Yoshi i Pikachu. Ale czym do cholery jest ta różowa plama? Albo ten koleś w skafandrze? Ten zielony facet… chyba ma na imię Zelda, mój przyjaciel z ulicy ma jedną z tych gier… Co się tutaj dzieje?
To było w tym momencie Super Smash Bros. otworzyłem pierwsze drzwi do rozpoczęcia mojego prawdziwego doświadczenia w grach. Zdałem sobie sprawę, że te postacie musiały być ważne, w przeciwnym razie programiści nie poświęciliby czasu i zasobów, aby je umieścić. Czytając małe biografie dołączone do każdej postaci, słyszałem historie o wielkich wyczynach, przygodach, zwycięstwach, zmaganiach i legendy. Każda z tych postaci była legendą i przegapiłem je wszystkie. Jak wcześniej wspomniałem, poczułem desperacką chęć nawiązania kontaktu z tymi grami, poznania ich wszystkich tajemnic i stania się częścią tej legendy.
Mimo to zatrzymały mnie jeszcze inne zakurzone, ciemne, zabarykadowane drzwi, których otwarcie zajęłoby znacznie więcej czasu. Tą przeszkodą był mój brak wiary w moją zdolność do samodzielnego odkrywania tych gier. Ale snop światła wyjrzał teraz przez szczeliny, dając mi przebłyski tego, co może być…
Jednak nawet wtedy zajęło mi dużo czasu, aby nawet zebrać nerwy do próby grania Super Smash Bros. Trójząb N64 wydawał mi się nieporęczny i obcy w moich rękach, jakby został skonstruowany dla kogoś innego, a ja ukradłem go prawowitemu właścicielowi. Ale podjąłem decyzję, chciałem sam zobaczyć, co jest za tymi drzwiami. Od razu przeszedłem do trybu treningowego i zacząłem pracować. Lubić Tetris , sterowanie było na tyle proste, że można się było szybko nauczyć, i w mgnieniu oka zacząłem szlifować swój analogowy drążek w szary plastikowy pył.

Wtedy zdarzył się cud. Tydzień później pokonałem Master Handa. To był prawdopodobnie najwspanialszy moment w mojej karierze graczy. W końcu, po tylu bólach serca i rozczarowaniach, udowodniłem, że się mylę i ukończyłem grę.
To jednak nie był koniec. Co zaskakujące, chciałem to zrobić jeszcze raz. chciałem to zrobić lepszy . Chciałem trenować i trenowałem. Podobnie jak spojrzenie na to, co kryło się za szorstkimi, wielokątnymi figurami postaci, takich jak Samus i Ness, zainspirowało mnie do poszerzenia spojrzenia na same gry, tak smak sukcesu w grze sprawił, że chciałem poznać szczegóły systemu walki. Odkrywanie kombinacji, strategii i nieustanne wyostrzanie moich rozrastających się refleksów w grach stało się dla mnie rutyną. Udało mi się zdać testy docelowe, wejść na platformy, pokonać Race the Finish i podnosić poziom trudności, aż regularnie wykańczałem graczy na poziomie szóstym i siódmym. (Krzyk w dupę mojego brata musiałby jednak poczekać, aż Bijatyka .)
Ostatnie drzwi nie tylko zostały otwarte; Zrzuciłem go z metaforycznych zawiasów.
Super Smash Bros. pomógł utorować drogę do gracza, którym jestem teraz, dając mi szansę na wyjście poza moją strefę komfortu; mieć pewność, że spróbujesz nowych doświadczeń, poniesiesz porażkę, a potem spróbujesz dalej. Nawet jeśli zostanę pokonany, wiem, że wszystko, co osiągnąłem, jest wynikiem moich własnych umiejętności, umiejętności, które można poprawić. W końcu nauczyło mnie, że moje zwycięstwo nie polega na pokonaniu Mistrza Ręki, ale na odbyciu podróży, by stawić mu czoła.